Administrator

Administracja i design
Zbigniew Drozd
tel. 699 957 761
zbyszekdrozd
Wszystkie zdjęcia wykonane w miejscach poblicznych. Osoby które chcą usunąć swój wizerunek z tej witryny proszone są o kontakt z administratorem. 
   
   

Bory Dolnośląskie 28.04-4.05.2018   W ubiegłym roku w tym terminie przemierzaliśmy ostępy Puszczy Białowieskiej. W ramach tworzenia nowej, świeckiej tradycji za cel w tym roku postawiliśmy sobie Bory Dolnośląskie. W miarę wolnego czasu uczestniczyło nas 10 – 13 osób.

                Z pociągu wysiedliśmy w Zebrzydowej i ruszyliśmy w kierunku Kliczkowa. Bieniecką Drogą weszliśmy w las przechodząc po drodze pod autostradą A4. Po drodze mijaliśmy Diablą Tamę czy jak kto woli Diabelski Wodospad (niestety bardzo źle oznakowane dojście) oraz ciekawostkę skalną „Dzban” i „Dupa Słonia”. W Osiecznicy czekał na nas nocleg w bardzo fajnych domkach o nazwie „Zakątek Kliczków” . W domkach tych dane nam było spędzić dwie noce.  Drugiego dnia generalnie zwiedzaliśmy z przewodnikiem zamek Kliczków, a bez przewodnika okoliczny park i cmentarz koni. Na posiłek zdecydowaliśmy się w Folwarku Książęcym będącym częścią Zamku Kliczków.

Po niezbyt forsownym dniu wieczór spędziliśmy przy ognisku i muzyce. Kolejnym etapem naszej wędrówki był Bolesławiec. Zakwaterowaliśmy się w „Zielonym Domu” tuż przy słynnym wiadukcie. O drodze powiem tylko tyle, że była przez las. W Bolesławcu zwiedziliśmy trochę centrum i obejrzeliśmy pomnik Kutuzowa a następnie podjechaliśmy pociągiem do Tomaszowa Bolesławieckiego i dalej w las chociaż ten odcinek wiódł głównie polami. Dopiero przed Gromadką zaczął się las prawdziwy.

W Gromadce gospodarz w Agroturystyce powitał nas kiełbaskami i własnymi wyrobami, a rano ruszyliśmy w kierunku Przemkowa. Tym razem lasu było pod dostatkiem. Niestety szlaki leśne nie są zbyt dobrze oznakowane. Może zresztą są, ale mapy pokazują co innego a szlak biegnie inaczej. Dotarliśmy w końcu do Piotrowic gdzie spotkało nas wielkie rozczarowanie z powodu zamkniętego zajazdu Kobanhof. Wygląda na to że jest czynny tylko na zorganizowane imprezy. Do Ostaszowa gdzie mieliśmy zamówiony nocleg było jeszcze daleko, ale na szczęście życzliwa gospodyni zorganizowała nam transport.

W Agroturystyce Amazonka nad Stawami Przemkowskimi spędziliśmy noc, obejrzeliśmy trofea myśliwskie i z safari w niewielkim muzeum założonym przez nieżyjącego już gospopdarza obiektu i dalej w las.

Skierowaliśmy się na Wilkocin gdzie można obejrzeć bunkry poradzieckie niestety coraz bardziej niszczejące. W drodze do Chocianowa złapał nas deszcz. Bory Dolnośląskie przynajmniej na tych odcinkach, które przemierzaliśmy nie mają żadnych miejsc odpoczynku pomimo że istnieją szlaki turystyczne. O ławeczkach czy wiatach można tylko pomarzyć. W związku z tym cały deszcz musieliśmy przemaszerować. Po dwóch godzinach w deszczu dotarliśmy do Chocianowa i przestało padać. Dobrze że było ciepło.

Ostatni nocleg w hotelu „Pod Dębem” i kierunek Rokitki. Dotarliśmy lasem do Wierzbowej i stwierdziliśmy że już wystarczy. Niektórzy nawet mówili że w tym roku nawet na grzyby nie wejdą do lasu. Wsiedliśmy więc do pociągu i Legnico witaj. Jeszcze ostatnia pizza i do domu. Chyba do lasu nie prędko znów pojedziemy. A Może nie???

                       Z turystycznym pozdrowieniem

                                             Krystyna Drozd

   
© Klub Turystyki Pieszej - SZNURÓWA - w Legnicy