Administrator

Administracja i design
Zbigniew Drozd
tel. 699 957 761
zbyszekdrozd
Wszystkie zdjęcia wykonane w miejscach poblicznych. Osoby które chcą usunąć swój wizerunek z tej witryny proszone są o kontakt z administratorem. 
   
   

cmiedz2015102Tym razem tradycyjną „majówkę" rozpoczęliśmy już 24 kwietnia. Późnym wieczorem w piątek na dworcu kolejowym w Legnicy stawiło się 13 osób, z tego tylko jedna reprezentantka młodzieży szkolnej. Naszym celem było Międzyzdroje, a szczególnie tereny Wolińskiego Parku Narodowego. Jako, że nad morze mamy kawał drogi dopiero rankiem dotarliśmy na kwaterę „Freonus".Międzyzdroje powitało nas bardzo ładną pogodą więc po rozpakowaniu bagaży wyruszyliśmy w kierunku mola. Morze było wyjątkowo spokojne i kilka osób nawet zdecydowało się zamoczyć nogi, ale woda była jednak w temperaturze kwietniowej. Brzegiem morza udaliśmy się w kierunku portu rybackiego. Tam zjedliśmy bardzo smaczną rybkę i zeszliśmy z plaży udając się w kierunku pokazowej zagrody żubrów. Oprócz żubrów można było obejrzeć kilka bielików, sarny i dziki. Te zwierzęta to zazwyczaj sztuki chore, którymi zaopiekowali się leśnicy.


W niedzielę udaliśmy się do Świnoujścia. Po przepłynięciu promem na zachodnią stronę miasta przeszliśmy w kierunku morza drogą w pobliżu Parku Zdrojowego. Gdy mijaliśmy wieżę widokową (pozostałość po zniszczonym kościele luterańskim) kilka osób skusiło się na wejście i obejrzenie pierwszych widoków z góry. Po dojściu do morza skierowaliśmy się plażą na wschód. Niewątpliwa atrakcją przede wszystkim fotograficzną jest Stawa „Młyny", przy której i my fotografowaliśmy się z różnych stron. Następnie udaliśmy się w kierunku fortów. Świnoujście posiadało cztery forty wybudowane na przełomie XIX i XX wieku. Do dnia dzisiejszego przetrwały trzy. Jako pierwszy na naszej trasie ukazał się Zachodni Fort Artyleryjski. Fort jest udostępniony do zwiedzania razem ze znajdującym się w nim muzeum. Miłośnicy militariów mieli sporą gratkę zwiedzając te obiekty. W drodze do promu mijaliśmy następny fort „Fort Anioła". Tym razem jednak zrezygnowaliśmy z wejścia. Po przeprawie promowej wróciliśmy pociągiem do Międzyzdrojów.
W poniedziałek pogoda zapowiadała się nieszczególnie więc podjechaliśmy do Wisełki skąd udaliśmy się w kierunku latarni morskiej „Kikut". Po drodze deszcz rozpadał się na dobre i tak odziani w peleryny i wyposażeni w parasole dotarliśmy do Dziwnowa. Pomógł nam w tym autobus, którego życzliwy kierowca zabrał nas z szosy. Nad morzem silny wiatr urywał głowy, więc szybko wróciliśmy do Międzyzdrojów już autobusem. Jak się później okazało był to jedyny dzień z fatalną pogodą w czasie naszego pobytu.
We wtorek wybraliśmy trasę znacznie bardziej widokową. Przez las, a następnie wzdłuż lasu udaliśmy się w kierunku miejscowości Lubin. Po drodze mijaliśmy poligon doświadczalny wyrzutni wielokomorowego działa V-3 przeznaczonego do ostrzeliwania wybrzeży brytyjskich. W dalszym etapie wędrówki dotarliśmy do Wapnicy, gdzie położone jest urokliwe Turkusowe Jeziorko, pozostałość po zalanej kopalni kredy. Jako, że liści o tej porze roku jest niewiele mogliśmy podziwiać je z wyżej położonych punktów widokowych. W dalszej kolejności Następnie na naszej trasie pojawiło się Wzgórze Zielonka. Z punktu widokowego na szczycie wzgórza rozpościera się piękny widok na Zalew Szczeciński, deltę wsteczną Świny, Jezioro Wicko a nawet Morze Bałtyckie. Po zejściu do miasteczka Lubin mieliśmy zaplanowany powrót autobusem. Czasu jednak zostało nam sporo, a przed sezonem nie bardzo można było znaleźć czynny lokal gastronomiczny więc pieszo udaliśmy się z powrotem do Międzyzdrojów tym razem szosą. Po drodze mijaliśmy dolną część wspomnianej wyżej wyrzutni V-3 jednak mini muzeum było jeszcze nieczynne jak większość obiektów przed sezonem.
W środę udaliśmy się ponownie do Świnoujścia skąd pociągiem przejechaliśmy do niemieckiego miasta Wolgast. Na wejściu powitał nas fascynujący niebieski most zwodzony. Centrum miasta to przede wszystkim ratusz oraz kościół św. Piotra. Nieco oddalona od centrum stoi kaplica św. Gertrudy niestety zamknięta dla zwiedzających. Z Wolgast przejechaliśmy do Heringsdorf skąd promenadą poprzez Ahlbeck wróciliśmy do Świnoujścia. Wzdłuż promenady wybudowane są piękne pensjonaty, a także biegnie ścieżka rowerowa, która masowo jeżdżą zarówno Niemcy jak i coraz liczniej Polacy.
W czwartek wybraliśmy się znów do Świnoujścia tym razem pieszo plażą. Po drodze usytuowany był obiekt zaznaczony na jednych mapach jako dzwon, na innych zaś jako bunkier. Jak się okazało jest to dawny bunkier o kształcie dzwonu przekształcony obecnie w wieżę widokową przy wsparciu finansowym Unii Europejskiej. Spełnia również role obserwatorium przeciwpożarowego. Roztacza się z niego piękny widok na okolicę. Dalej idąc wzdłuż budowanego gazoportu dotarliśmy do latarni morskiej. Latarnia w Świnoujściu jest najwyższą latarnią nie tylko w Polsce ale i nad Bałtykiem. Na jej szczyt prowadzi 300 schodów, a z góry rozpościera się imponujący widok. W pobliżu latarni znajduje się kolejny fort. Tym razem jest to Fort Gerharda. Jego niewątpliwą ciekawostką jest kozi batalion pracujący na etacie strzyżarek trawy porastającej teren fortu. Jego dowódca kozioł Jan upodobał sobie grzebanie w plecakach turystów. Nam zjadł tylko jeden bilet kolejowy, ale dobierał się też do innych rzeczy.
W piątek podjechaliśmy po raz drugi do Wisełki skąd postanowiliśmy przejść plażą w kierunku Międzyzdrojów. Na tym odcinku znajdują się najwyższe klify w Polsce robiące niesamowite wrażenie. Mieliśmy nadzieję, że będzie tam wejście na najwyższy klif na górze Gosań. Wejście owszem było, ale dość dawno i pozostały po nim nieliczne już betonowe fragmenty. W chwili obecnej dojście do punktu widokowego istnieje tylko od szosy. W związku z tym postanowiliśmy wybrać się tam w sobotę. Jako, że był to dzień wyjazdu czas był wolny, ale kilka osób wybrało się na klif. Aby nie chodzić szosą wybraliśmy drogę przez las. Na szczęście ścieżki poprowadziły nas bezbłędnie mimo iż nie przebiega tam żaden znakowany szlak turystyczny. Nieco więcej kłopotu sprawił powrót ale i tu daliśmy sobie radę przy okazji wchodząc na ostatnią już na tej wyprawie Kawczą Górę.
Tak oto nasza wyprawa dobiegła końca. O drodze powrotnej nie będę pisać, bo o tym akurat najlepiej by było szybko zapomnieć.
Tym czasem przed nami za kilka dni już Rajd Kaczawski, więc żegnam się na krótko i do zobaczenia na szlaku.


Krystyna Drozd

   
© Klub Turystyki Pieszej - SZNURÓWA - w Legnicy