Administrator

Administracja i design
Zbigniew Drozd
tel. 699 957 761
zbyszekdrozd
Wszystkie zdjęcia wykonane w miejscach poblicznych. Osoby które chcą usunąć swój wizerunek z tej witryny proszone są o kontakt z administratorem. 
   
   

pec2014034Czeskie Karkonosze – Pec pod Śnieżką

W tym roku za teren wędrówek wrześniowych wybraliśmy Pec pod Śnieżką. Chętnych do wyprawy nie było zbyt wielu bo zaledwie 9 osób, ale przecież nie liczy się ilość tylko jakość.

            Zakwaterowaliśmy się w pensjonacie U Blahu i pierwszy dzień poświęciliśmy na poznanie Pecu zostawiając góry na dni następne. Zaskoczeniem było że w weekend sklepy są nieczynne, ale po sezonie letnim, a przed zimowym Czesi zwyczajnie odpoczywali.

            W niedzielę wyruszyliśmy na szlak. W planie Mieliśmy wjazd wyciągiem na Hnedy Vrch, ale pełni energii wybraliśmy wariant wejścia pieszego mijając po drodze kolejne boudy. Wprawdzie ominął nas sam szczyt, ale widoki na Karkonosze mieliśmy przepiękne. Wracając do Pecu uwzględniliśmy Aż 3 warianty trasy t.j. przez Zieleny Dul, Ruzovy Dul oraz Obri Dul. Każda z podgrup była przekonana, że jej wariant był najciekawszy.

            W poniedziałek podjechaliśmy do Janskich Lazni i znów ambitnie ominęliśmy wyciąg zdobywając Cerną Horę pieszo. Wracając do Pecu nazbieraliśmy ogromną ilość rydzów, których tutaj chyba nikt nie zbiera. Zgodnie z kilkuletnią już tradycja grzyby zostały spożyte przy wspólnej kolacji. Wszyscy przeżyli.

            Na wtorek zaplanowaną mieliśmy Śnieżkę. Skorzystaliśmy z nowej kolejki gondolowej i tu nas pokarało za lenistwo. Na szczycie wszystkie widoki zakrywała mgła. Zeszliśmy więc do Domu Śląskiego, a następnie Obri Dulem  do Pecu. Widoki zwłaszcza w pierwszej fazie schodzenia przecudne. W pensjonacie czekał na nas posiłek upichcony przez Staszka złożony z resztek wczorajszych grzybów, makaronu i jeszcze jakichś dodatków które były już jego tajemnicą.

            W środę wybraliśmy się do wąwozu Cerny Dul. Dotarliśmy do osiedla Hrnciarskie Boudy i kolejno Bobi Boudy. Planowaliśmy zatrzymać się w Prazskiej Boudzie, którą ominęliśmy poprzednio, a która słynie z pięknych widoków na Śnieżkę i Karkonosze. Niestety okazała się zamknięta, ale za to w pobliżu chyba nie mniej piękne widoki można było obejrzeć odpoczywając w Lidickiej Boudzie. W drodze powrotnej podeszliśmy na Hnedy Vrch z ażurową wieżą widokową, który ominęliśmy poprzednio. Do Pecu zeszliśmy dziwną drogą początkowo szeroką, a następnie wąska zanikającą ścieżką, Najważniejsze, że po jakimś czasie znaleźliśmy szlak, posiłkując się GPS-em Zbyszka. W domu znowu wspólny posiłek, którego podstawą tym razem była duszona cebula.

            Na czwartek zaplanowany mieliśmy wjazd wyciągiem w Velkiej Upie na Portasove Boudy i przejście przez Dolni Malą Upę i Vavrincuv Dul. Niestety w Małej Upie złapał nas deszcz. Planowaliśmy go przeczekać lub wrócić do domu autobusem. Niestety ani jedno ani drugie nie udało się. Deszcz nie przestał padać, a autobus nie przyjechał. Chcąc nie chcąc przemaszerowaliśmy mokrzy do Pecu.

            W piątek padało od rana. Prognozy mówiły, że potrwa to do wieczora związku z tym udaliśmy się na zakupy indywidualnie. Około południa jednak przestało padać więc w małych grupkach wychodziliśmy dookoła Pecu lub nieco wyżej. Jednak nie udało nam się zrealizować do końca planu, który bardzo ładnie przygotował dla nas kolega Andrzej.

            W sobotę jakby nas ktoś wyganiał wyruszyliśmy wcześnie do Legnicy. Część grupy (niewielka) udała się na ślub Ady i Marka do Lubania, ale to już zupełnie inna historia.

            Tymczasem żegnam turystycznym „do zobaczenia na szlaku”

                                                                         

                                                                                                          Krystyna Drozd

            

   
© Klub Turystyki Pieszej - SZNURÓWA - w Legnicy