Administrator

Administracja i design
Zbigniew Drozd
tel. 699 957 761
zbyszekdrozd
Wszystkie zdjęcia wykonane w miejscach poblicznych. Osoby które chcą usunąć swój wizerunek z tej witryny proszone są o kontakt z administratorem. 
   
   

zwie2014372Roztocze 26.04-3.05.2014 Tradycyjny długi weekend majowy zaczął się u nas już w piątek 25 kwietnia. O godzinie 22.00 na dworcu kolejowym w Legnicy stawiło się 11 osób (w tym dwoje dzieci) chętnych do poznania Roztocza. Po całonocnej podróży około południa dotarliśmy do Zwierzyńca, gdzie dołączyły do nas jeszcze dwie osoby uczestniczące w wyprawie.

Po zakwaterowaniu w gościnnej Agroturystyce u państwa Doboszów wyszliśmy na rekonesans po Zwierzyńcu. Obejrzeliśmy zalew Rudka, Ośrodek Muzealno - Edukacyjny Roztoczańskiego Parku Narodowego, Park Miejski oraz kościół „Na wyspie" pod wezwaniem św. Jana Nepomucena (niestety w trakcie remontu) z bardzo malowniczą drewniana dzwonnicą. Z innych ciekawostek Zwierzyńca widzieliśmy również „drzewo w drodze" pozostawione przez budowniczych przynajmniej 1 metr od brzegu szosy, browar zwierzyniecki, a także całkiem nieźle utrzymany stary cmentarz żydowski (kirkut).
W niedzielę pojechaliśmy do Górecka Kościelnego. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od malowniczego modrzewiowego kościoła pod wezwaniem św. Stanisława. Następnie udaliśmy się w kierunku rezerwatu Szum wzdłuż rzeki o tej samej nazwie, mijając po drodze malownicze kapliczki „na wodzie" oraz „pod dębami". Szlak wzdłuż rzeki Szum ukazywał nam malownicze rozlewiska utworzone przez bobry. Las porastały liczne paprocie, a przede wszystkim bardzo dużo widłaków. Niestety występujące tam również lilie złotogłów nie były jeszcze widoczne, a wawrzynek wilcze łyko już przekwitł. Po przejściu rezerwatu i Górecka Starego zeszliśmy ze szlaku, aby obejrzeć ciekawostkę występującą w tej okolicy czyli tzw. płaczący kamień. Następnie doszliśmy do Florianki, gdzie znajduje się hodowla zachowawcza konika polskiego. Bardzo miłe i fotogeniczne zwierzęta. Spędziliśmy z nimi dłuższą chwilę, a następnie wyruszyliśmy w kierunku Zwierzyńca. Po drodze mijaliśmy malownicze stawy „Echo" z dwoma punktami widokowymi i plażą.
Zwierzyniec jak zauważyliśmy reklamuje spływy kajakowe po Wieprzu, a także po innych rzekach Roztocza. Jest tam przynajmniej 7 firm zajmujących się wypożyczaniem kajaków. Skusiliśmy się więc w poniedziałek na taki mały spływ ze wsi Obrocz do Zwierzyńca. 8 kilometrów pokonaliśmy kajakami, meandrującym Wieprzem z wieloma naturalnymi przeszkodami.
W związku z tym, że spływ nie zajął nam całego dnia udaliśmy się jeszcze do Szczebrzeszyna gdzie fotografowaliśmy się z różnymi chrząszczami, a także zwiedziliśmy starą synagogę w której obecnie mieści się Miejski Dom Kultury. Obejrzeliśmy także stary cmentarz żydowski, przedstawiony jako jeden z lepiej zachowanych (chociaż tak naprawdę lepiej przedstawiał się ten w Zwierzyńcu) oraz cmentarz katolicki.
We wtorek udaliśmy się do Zamościa. Przede wszystkim zwiedziliśmy Rotundę, miejsce masowych egzekucji mieszkańców Zamojszczyzny w czasie II wojny światowej. Następnie udaliśmy się do katedry podziwiając po drodze pięknie zrekonstruowane mury obronne miasta. Po obejrzeniu katedry skorzystaliśmy z tego, że dzwonnica udostępniona jest dla turystów i wdrapaliśmy się na taras widokowy ukazujący całą zamojską starówkę. Jeszcze tylko kilka chwil spędzonych w Rynku i przed nami długi marsz do dworca autobusowego.
Środę przeznaczyliśmy na wąwozy lessowe. Ze znanego nam już Rynku w Szczebrzeszynie udaliśmy się do Szczebrzeszyńskiego Parku Krajobrazowego . Część odwiedzana przez nas to tzw. Piekiełko Szczebrzeszyńskie. Idąc malowniczymi wąwozami lessowymi zainteresowaliśmy się zieloną rośliną nazwaną przez nas roboczo bambusem szczebrzeszyńskim. Po sprawdzeniu okazało się, że był to skrzyp zimowy. Wąwozy lessowe w tej okolicy stanowią prawdziwy labirynt i problemem byłoby korzystać z nich poza oznakowanymi szlakami. Po wyjściu z wąwozów złapał nas mały deszcz. Krzywdy nam wprawdzie nie zrobił, ale drogi leśne po nim to była niezła ślizgawka. Dobrze że już dotarliśmy prawie do Kawęczynka gdzie kończyła się nasza wędrówka.
W czwartek wybraliśmy się do Suśca skąd od parkingu Rebizanty udaliśmy się do rezerwatu „Nad Tanwią". Na szlaku okrężnym mijaliśmy piękne mini wodospady zwane tutaj szumami. Nieco większy wodospad spotkaliśmy na potoku Jeleń. I tak robiąc kółko dotarliśmy z powrotem do Suśca.
W piątek wypożyczyliśmy rowery i udaliśmy się w kierunku Krasnobrodu. Pierwszym etapem była wieś Guciów, gdzie znajduje się niewielki skansen zwany „Zagrodą Guciów". Oprócz miejscowego folkloru można było obejrzeć ciekawą kolekcję meteorytów. W tutejszej karczmie oferowano zupę z pokrzyw, podpłomyki oraz bardzo smaczne ciasto. Specjalnością gospodarzy jest tam również „wilgoć wąwozu", którą początkowo brałam za deser, a okazało się miejscowym trunkiem. Następny etap to stary młyn w Bondyrzu. Młyn wprawdzie zamknięty, ale bardzo ciekawy z zewnątrz. Do kolejnego młyna 2 km dalej chcieliśmy pojechać przez las, ale tutejsze piaski były tak trudne do pokonania, że zdecydowaliśmy się kontynuować jazdę szosą. Drugi młyn znajduje się przy hodowli pstrąga i można go tam konsumować pod różnymi postaciami. W tej sytuacji zatrzymaliśmy się nieco dłużej i stąd wróciliśmy z powrotem do Zwierzyńca. Po drodze jeszcze mały przystanek w Guciowie i już wita nas tablica z nazwą Zwierzyniec.
Sobota, to dzień wyjazdu. Czujemy spory niedosyt, gdyż tyle jeszcze zostało do obejrzenia, ale na szczęście popsuła się pogoda i żal z wyjazdu był znacznie mniejszy, niż gdyby świeciło słońce. Kierowca, który nas przywiózł z Lublina tym razem odwiózł nas na pociąg, pokazując po drodze na tyle miasto na ile to było możliwe nie wysiadając z busa. Jeszcze tylko 12 godzin w pociągu i kilka minut przed północą docieramy do Legnicy.
Następna majówka najprawdopodobniej w zupełnie innym krańcu Polski, bo w Międzyzdrojach. Tymczasem do zobaczenia na Rajdzie Kaczawskim.

Z turystycznym pozdrowieniem
Krystyna Drozd

 

   
© Klub Turystyki Pieszej - SZNURÓWA - w Legnicy